Kompleksowe systemy rurociągowe
Profesjonalny i rzetelny partner w biznesie

Plan jaki na niedzielny etap Rajdu Barum przyjęli Jarek i Marcin Szeja niestety okazał się niemożliwy do zrealizowania. Dziś bracia Szejowie chcieli walczyć o cenne punkty do klasyfikacji mistrzostw Czech i cieszyć swoją jazdą polskich kibiców, którzy licznie gromadzą się wzdłuż odcinków specjalnych czeskiego rajdu. Po wczorajszych wydarzeniach, dzisiejsza rywalizacja groziła jednak poważnym uszkodzeniem silnika w Fordzie Fiesta R5. Tym samym Polacy musieli wycofać się z drugiego etapu rywalizacji.

 

Na przedostatniej wczorajszej pętli w samochodzie Jarka i Marcina ukręciła się półoś. Samochód stał się trudny do opanowania i nieprzewidywalny w prowadzeniu. Załoga z Ustronia starała się jednak kontynuować jazdę, by dotrzeć do serwisu i ukończyć etap. Niestety na odcinku Semetin, na jednym ze szczytów zalegało dużo piachu i żwiru. Mimo relatywnie niewielkiej prędkości Jarek nie mógł opanować samochodu i polska załoga wypadła z trasy uszkadzając przód auta.

Po tym, jak auto trafiło do serwisu okazało się, że w skutek tej przygody silnik nie był właściwie smarowany. Jego dzisiejsza, wyczynowa rywalizacja bez wnikliwego sprawdzenia kluczowych ruchomych części, groziła poważnym uszkodzeniem jednostki napędowej. Niestety rozebranie i sprawdzenie silnika nie jest możliwe w warunkach rajdowego serwisu. W związku z tym zespół był zmuszony do rezygnacji z walki w finałowym etapie Barumki.

Jarek Szeja: - W dzisiejszym etapie Barumki będziemy uczestniczyć jedynie w roli kibiców, a nie jako załoga walcząca o punkty i poprawianie swojej jazdy i czasów. Nie będę ukrywał, że jestem rozczarowany, rozgoryczony, wręcz wściekły, bo świadomie podeszliśmy do tego rajdu z chłodnymi głowami i nie podejmowaliśmy nadmiernego ryzyka na odcinkach specjalnych, wiedząc jak trudno jest ukończyć tę imprezę. Bardzo chcieliśmy dziś wystartować, ale nie możemy ryzykować uszkodzenia silnika, którego naprawa mogłaby kosztować zespół nawet kilkadziesiąt tysięcy euro. Dziś trudno mi sobie poradzić z gorzkimi myślami, jakie mam w głowie, choć wiem, że dzięki tym wydarzeniom będziemy silniejsi jako zespół. Kibiców zapewniam jednak, że już wkrótce znowu będą mogli nas spotkać i zobaczyć w akcji. To wszystko już za tydzień podczas kolejnej edycji Rajdowego Ustronia – imprezy w moim rodzinnym mieście, na którą już teraz serdecznie Was zapraszam. Do zobaczenia i dziękuję za kibicowanie na Barumce.